Zobacz w naszej bazie
  • Szlak Kopernika

    To najbardziej znany szlak turystyczny w północno-wschodniej Polsce, przebiega przez trzy województwa: Warmińsko-Mazurskie, Pomorskie i Kujawsko-Pomorskie. Cała trasa liczy ok. 450 kilometrów, część warmińsko-mazurska - 237 kilometrów. Szlak...

Przewodnik lokalny

Mikołaj Kopernik, św. Mikołaj i bioróżnorodność

2014-12-09 11:25:56 (ost. akt: 2014-12-09 12:07:53)

Jako ekolog muszę dostrzegać związki między różnymi, odległymi z pozoru zjawiskami. Co ma więc wspólnego Mikołaj Kopernik, św. Mikołaj i bioróżnorodność? Pośród wielu zależności skupię się na przewrocie kopernikańskim w edukacji i gospodarce.

Tak mi się ten Kopernik skojarzył...

Tak mi się ten Kopernik skojarzył...

Autor zdjęcia: Stanisław Czachorowski

Nos Kopernika


O Koperniku wspominam wcale nie dlatego, że był związany z Olsztynem. Ławeczka z Mikołajem Kopernikiem, stojąca pod zamkiem, jak widać z wyślizganych fragmentów, cieszy się ogromną popularnością. Wielu ludzi robi sobie zdjęcia z Mikołajem Kopernikiem, siada mu na kolana i pociera nos (podobno wróży to szczęście). Ważniejsze jest jednak to, że dokonał ogromnego przewrotu w nauce. Patrzył na te same gwiazdy i to samo niebo co wszyscy, ale widział więcej i inaczej. Znacząco pomógł swoimi teoriami zmienić nasz sposób patrzenia. Ten przewrót kopernikański dokonał się więc przede wszystkim w naszych głowach, umysłach. Teraz dokonuje się znaczący przewrót kopernikański w edukacji oraz gospodarce. I oba zjawiska widoczne są w Olsztynie. Myślę o udziale uniwersytetu w tych procesach (jubileusz powstania UWM jest dobrą okazją do przypomnienia tego faktu). Że nie wszyscy jeszcze dostrzegają? No cóż, ileż to dziesiątków lat, a raczej setek, dokonywała się nasza zmiana w sposobie patrzenia na układ planetarny, po opublikowaniu teorii Mikołaja Kopernika? Duże przewroty naukowe zachodzą wbrew pozoru powoli.

Uniwersytet opuszcza dostojne mury


Ten przewrót dokonuje się także w postrzeganiu roli uniwersytetów. Także w Olsztynie. Zmienia się rola uniwersytetów w edukacji i zmienia się paradygmat kształcenia. Coraz bardziej wzrasta znaczenie kształcenia nieformalnego. Nie zmienia się misja uniwersytetu, zmieniają się…. studenci. Słychać głosy zaniepokojenia, że w dobie niżu demograficznego ubywa nam studentów i uczelniom grozi kryzys. Nieprawda, chętnych do kształcenia jest równie wielu, ba nawet może więcej. Zmienia się tylko forma. Centrum Nauki Kopernik w ciągu czterech lat odwiedziły ponad 4 miliony zwiedzających (uczących się). Tak ogromna popularność placówek pozaformalnych jest objawem zmian w edukacji. Powstały podobne centra w Gdańsku, Gdyni, Toruniu, powstaje w Łodzi. A kiedy powstanie takie w Olsztynie? Analogicznych placówek, znacznie mniejszych, jest dużo w miasteczkach całej Polski.

Noc Biologów i Encyklopedia


Ogromną popularnością cieszą się np. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki, zbliżająca się Noc Biologów. Uniwersytet uczestniczy w różnych wykładach otwartych (także w formie objazdowej), zajęciach na uniwersytetach trzeciego wieku, uniwersytetach dzieci, różnorodnych projektach szkolnych (np. Za rękę z Einsteinem). To nie jest tylko zabawa i rozrywka. Przede wszystkim to są formy edukacyjne. Poza tym transfer wiedzy do różnych środowisk regionu odbywa się na wiele innych sposobów. Przykładem może być Encyklopedia Przyrody Warmii i Mazur – wspólny Projekt Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie i Gazety Olsztyńskiej (wersja elektroniczna i papierowa), współpraca z różnymi czasopismami popularyzatorskimi, udział w programach radiowych i telewizyjnych.

Profesor w liceum i ośrodku kultury


Pracy mamy pełne ręce, a zmienił się tylko student i miejsce „wykładania”. Forma musi także nadążać za kontekstem miejsca i słuchacza. Akurat skończyły mi się wykładu z ochrony środowiska (w pierwszej części semestru). Teraz mam same wykłady pozauniwersyteckie. 28 listopada miałem wykład pt. "Ile kosztuje bioróżnorodność" w liceum w Piszu, 5 grudnia występuję przed bardzo wymagającą publicznością w uniwersyteckiej Starej Kotłowni, jutro (także w ramach koncertów Pro Musica Antiqua) w Miejskim Ośrodku Kultury – wykład pt. „Co można z chwastów wyczarować – dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe regionu”. Natomiast 16 grudnia dla olsztyńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego będę opowiadał o tym "Jak zmienia się przyroda czyli zmierzchnica trupia główka i uprawy wierzby energetycznej”. Symboliczny znak czasu.

Jednak ta zmiana formy kształcenia nie jest jeszcze dostrzegana w algorytmach finansowych, uczelnie dostają pieniądze na liczbę tradycyjnych studentów i typowe publikacje naukowe. Na razie coś ważnego jest gubione i niedostrzegane. Ale to tylko kwestia czasu. Tak jak ogromne znaczenie dla transferu wiedzy i technologii do gospodarki regionu ma UWM, tak duże znaczenie mają szkoły wiejskie dla społeczności lokalnych. Nie możemy patrzeć tylko na prosty efekt finansowy i zamykać tych szkół.

Wiedza w prezencie


Święty Mikołaj kojarzy się z prezentami pod choinkę. Ale nie chcę mówić o popkulturowym i konsumpcyjnym Santaklausie ale o pierwowzorze, o świętym Mikołaju. Z Kopernikiem wspólne ma imię. Ale nie to jest ważne. Poprzez św. Mikołaja chcę zwrócić uwagę na rozwijającą się i coraz bardziej dostrzeganą ekonomię dzielenia się i zieloną gospodarkę. Nie wszędzie możemy postawić kasy fiskalne i nie wszystko, co ważne dla gospodarki i społeczeństwa, da się zamknąć w wymiarze fiskalnym. Rolą uniwersytetu jest także transfer wiedzy. Ale tylko niewielka część nauki od razu znajduje zastosowanie komercyjne.
Kulturotwórcze znaczenie uniwersytetu i jego oddziaływanie gospodarcze nie da się wymierzyć jedynie liczbą patentów, wdrożeń i wynalazków. To mały fragment. Nauka uprawiana jest przede wszystkim dla czystej wiedzy. Nie zawsze i nie od razu wiedza znajduje praktyczne zastosowanie. Otwarte dzielenie się wiedzą jest istotą nauki i uniwersytetów. Empirycznie dowiedzione jest, że tam gdzie są uniwersytety, tam gospodarka rozwija się szybciej, bo więcej jest wynalazków. Nie do końca wiemy jak ta wiedza przenika (bo czyż warto wszystko tak skrupulatnie kontrolować?), ale przenika. Widzimy pozytywne skutki. Tej roli nie da się ująć we wskaźniki i algorytmy finansowania. Trzeba po prostu zaufać i… utrzymywać uniwersytety, zajmujące się czystą nauką. Na pewno długofalowo będą zyski ekonomiczne w całym społeczeństwie.

Zielona ekonomia


I w końcu bioróżnorodność. Często zapominamy, że Mikołaj Kopernik był przede wszystkim lekarzem. Stąd na portretach malowany był z konwalią. Rośliną leczniczą. Dawniej i dziś korzystamy z bogactwa różnorodności biologicznej. Trudno oszacować pieniężną wartość roślin, grzybów, zwierząt i ekosystemów, które nas otaczają. Tym bardziej, że wielu substancji zawartych w organizmach żywych jeszcze nie odkryliśmy lub nie odkryliśmy ich zastosowania w medycynie, żywieniu czy kosmetologii. Nauki biologicznie są najprężniej rozwijającymi się naukami w tym stuleciu, zmieniając nie tylko filozofię, ale i nasze życie codzienne.

Ochrona bioróżnorodności i dbałość o dziedzictwo przyrodnicze regionu z pewnością kosztuje. Wydawać się czasem może niepotrzebnym wydatkiem. Ale w dłuższej perspektywie czasowej są to „surowce” i zasoby dla rozwijającej się biogospodarki. Bo to nie tylko energia odnawialna z biomasy ale i surowce dla bardzo zawansowanych dziedzin medycyny, farmacji, rolnictwa, zdrowej żywności itd. To praca dla dobrze wykształconych ludzi. Warto przy okazji dodać, że biogospodarka nie jest synonimem zielonej ekonomii. Ten drugi termin łączy społeczną odpowiedzialność. Ale obie bazują na kapitale ludzkim. O ile tradycyjne surowce są nieodnawialne (węgiel, ropa naftowa, rudy żelaza itd.), o tyle kapitał ludzki jest odnawialny i może się rozwijać (powiększać). Do tego potrzebne są uniwersytety, także ze swoją funkcją niekomercyjnego transferu technologii i edukacji pozaformalnej.

Dodawanie przez dzielenie


Możemy zastanawiać się nad komercjalizacją wiedzy: czy wszystko patentować, czy także umożliwiać miękkie przekazywanie wiedzy do całego społeczeństwa? Nawiąże do słów Alberta Schweitzera „Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli”. Podobnie jest z wiedzą – gdy się nią dzielić to jej przybywa. Więc dzielmy się i to na wolnych licencjach!
W poszukiwaniu nowych form upowszechniania wiedzy i tworzenia innowacyjności dla gospodarki wybrałem się na staż do małego przedsiębiorstwa. Tak powstały gadające dachówki. Surowcem są stare dachówki. Pozornie już niepotrzebne – tylko je wyrzucić po remoncie dachu. Ale zyskują nową wartość poprzez połączenie sztuki, technologii i lokalnego dziedzictwa. Służą też celowi społecznemu (nie tylko innowacyjnemu wspieraniu małych firm w branży turystycznej). Pomogą małej, wiejskiej szkole w Lamkowie (zapraszam na licytację 10 grudnia w BWA). Zróbmy prezent i innym. Mikołajki to nie tylko otrzymywanie prezentów ale i dawanie.
Uniwersytety (i szkoły) także kosztują. Nie trzeba jednak wszystkiego skrupulatnie liczyć algorytmami, bo to biurokratyczne, uciążliwe zajęcia, zabierające czas naukowców i nauczycieli na jałową buchalterię zamiast na właściwą pracę. Możemy być pewni, że przynoszą dobre efekty w transferze wiedzy. A tym samym stymulują gospodarkę. W długofalowej perspektywie z pewnością się opłacają. Wieki doświadczeń to potwierdziły.

Stanisław Czachorowski
Autor jest biologiem, entomologiem i hydrobiologiem, doktorem habilitowanym, profesorem na Wydziale Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie


Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zobacz również