Zobacz w naszej bazie

Przewodnik lokalny

Nad Łyną w Olsztynie jak w Himalajach

2017-01-24 12:52:19 (ost. akt: 2017-01-24 12:56:34)
Niecierpek himalajski rośnie sobie nad Łyną w Olsztynie

Niecierpek himalajski rośnie sobie nad Łyną w Olsztynie

Autor zdjęcia: Stanisław Czachorowski

W Olsztynie spotkałem ostatnio na spacerze nad Łyną niecierpka himalajskiego. Czy zatem możemy zaryzykować twierdzenie, że mamy u nas prawdziwie himalajskie warunki?

Faktem jest, że w Olsztynie rzeka Łyna przedziera się przez morenę, miejscami brzegi rzeki są jak w górach, w kształcie litery V. Ale Himalaje? Chyba lekka przesada.
A jednak; za sprawą inwazyjnego uciekiniera z ogródków – niecierpka himalajskiego (Impatiens glaudulifera), mamy coś tam wspólnego z najwyższymi górami na świecie.
Ten himalajski przybysz, zwany także niecierpkiem gruczołowatym oraz niecierpkiem Roylego, wygląda tak pięknie i smakowicie, że aż kusi, by go zjeść. Czy warto? O tym za chwilę.

Z Pakistanu w świat


Pierwotnie występował w Azji Środkowej, w rejonie Himalajów, w zachodnich Indiach oraz Pakistanie. To duża, dorastająca do dwóch i pół metr wysokości, ładnie kwitnąca roślina. Spodobała się, więc zaczęto ją uprawiać jako roślinę ozdobną w ogródkach. W takim celu zawleczono ją do Ameryki Północnej, Europy i Nowej Zelandii, gdzie stała się gatunkiem inwazyjnym. W Europie po raz pierwszy niecierpek himalajski odnotowany został w 1839, w Polsce w 1890 roku. Pierwszą naturalną populację zaobserwowano w naszym kraju w 1960 roku. Teraz występuje w wielu miejscach. Sam widywałem nad Morzem Bałtyckim, na Żuławach, a teraz nad Łyną na Warmii.
Występuje głównie w miejscach wilgotnych i rozprzestrzenia się wzdłuż rzek (nie licząc ogródków). Pojawia się na nieużytkach w miejscach wilgotnych, cienistych ale także w naturalnych zbiorowiskach okrajkowych na glebach żyznych w prześwietlonych buczynach, grądach i lasach łęgowych.

Roślina krzyczy: nie dotykaj!


A czym tu się martwić, skoro kwiaty duże, z dużą ilością nektaru? Od przybytku głowa nie boli. Otóż są obawy czy jako gatunek inwazyjny nie będzie wypierał naszych, rodzimych. A wtedy zysk byłby związany ze stratą w skali lokalnej jak i globalnej (nie będzie u nas i nie będzie na Ziemi, bo wyginie w miejscu naturalnym).
Mamy w lasach naszego rodzimego niecierpka pospolitego (Impatiens noli-tangere). Ta niedotykalska w nazwie roślina ma ciekawe owoce, które przy dotknięciu „strzelają” (gwałtownie się otwierają) i wyrzucają owoce daleko (autochoria). Jakby roślina nie cierpiała, aby ktoś ją dotykał. "Nie dotykaj mnie"… ma w nazwie. Kwitnie na żółto, występuje w obszarze euroazjatycko-zachodnioamerykańskim, w klimacie suboceanicznym. Rośnie w siedliskach wilgotnych, cienistych, w lasach nizinnych oraz górskich. Pierwotnie występowała głównie w lasach jesionowych, olchowych i wiązowych. Ale teraz obecna jest także w borach świerkowych i niektórych zbiorowiskach wtórnych. Nic trwałego na tym świecie.

Rana bez blizny


O niecierpku pospolitym wiemy dużo. To znaczy długo był obecny obok kultur europejskich, stąd lepiej do poznaliśmy w przeszłości. Dlatego w lecznictwie ludowym wykorzystuje się odwar z niecierpka jako środek moczopędnych i przeczyszczający, do przemywania ran (uważano, że wtedy nie powstają blizny), a zawarte substancje o gorzkim smaku powodują wymioty i zawroty głowy. Ziele niecierpka pospolitego używano do farbowania wełny na żółto.
Ale teraz mamy jeszcze dwa inne niecierpki, obecne w naszej florze: wspomniany niecierpek himalajski i podobny do pospolitego niecierpek drobnokwiatowy (Impatioens parviflora). Oba mają chyba podobne właściwości (bo i zawierają podobne substancje). Na pełne kulturowe rozpoznanie i wykorzystanie trzeba czasu. Czasu współistnienia.

Za niecierpka do aresztu


Niecierpek himalajski w naszym kraju uznany został za gatunek inwazyjny, groźny dla rodzimej przyrody. Mało kto pewnie wie, że jego wprowadzanie do środowiska jest zabronione przez Ustawę o ochronie przyrody. Od 2012 roku także jego import, posiadanie, prowadzenie hodowli, rozmnażanie i sprzedaż wymagają specjalnego pozwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. A więc nie przelewki, tym bardziej, że łamanie tego zakazu traktowane jest jako wykroczenie i grozi karą aresztu lub grzywny pieniężnej.
Ale jeść można. Bo to może będzie jakiś sposób na intruza – po prostu go zjeść. O kulinariach za chwilę. Że problem jest poważny, niech zilustruje to projekt badawczy, realizowany w latach 2014- 2016 w województwie podlaskim „Niecierpek gruczołowaty - inwazyjny gatunek obcego pochodzenia - inwentaryzacja, rozprzestrzenianie się, metody zwalczania”, na który przeznaczono ponad 800 tys. zł.

Strzelanie nasionami


Niecierpek himalajski, tak jak nasz rodzimy niecierpek pospolity ma ciekawy mechanizm rozsiewania się. Nazywa się to autochoria – dojrzałe owoce w postaci podłużnych torebek pękają przy dotknięciu lub potrąceniu, wyrzucając nasiona nawet na odległość 7 m. Im roślina wyższa, tym dalej wystrzeliwuje swoje nasiona. A jest ich dużo – jedna roślina produkuje ich do 4 tys. - i zachowują długo zdolność kiełkowania. Cechy typowego gatunku inwazyjnego.

Flora nasza czy obca?


W czym problem z tymi gatunkami inwazyjnymi? Przecież od zawsze wszystkie gatunki rozprzestrzeniały się po Ziemi. Gdyby nie dyspersja, żaden by nie przetrwał. A po ustąpieniu lądolodu w całości nasza fauna i flora jest „obca”, bo powróciła z refugiów. Lub przybyła w postaci naturalnej dyspersji. Jak odróżnić procesy naturalne od tych generowanych przez człowieka? Czy wszystko, co związane z wpływem człowieka to złe? Na pewno nie. Ale trzeba mieć to pod jako-taką kontrolą. Ocenia się, że oddziaływanie inwazyjnych gatunków obcych jest obecnie jednym z największych – obok utraty siedlisk – zagrożeń dla różnorodności biologicznej na całym świecie (wypieranie gatunków rodzimych oraz przeobrażanie siedlisk a więc utrata bioróżnorodności sumaryczne w skali globalnej).
Botanicy wśród roślin obcego pochodzenia, zawleczonych za sprawą człowieka, wyróżniają archeofity (zawleczone do roku 1500 – taka umowna granica) oraz kenofity zawleczone po 1500 roku. Wiele archeofitów próbujemy przywrócić środowisku. A to dowód, że nie wszystko co obce i za sprawą człowiek to jest złe.

Zjeść wroga


W każdym razie na niecierpka himalajskiego patrzymy krzywym okiem. A skoro wroga i intruza trudno się pozbyć, to może go po prostu zjeść? Okazuje się, że można. Ważne, żeby rośliny nie były spożywane na surowo, gdyż mają silne właściwości przeczyszczające i moczopędne. Kwiaty mają słodki smak i w małej ilości można ich używać do jadalnej dekoracji potraw. Liście i miękkie wierzchołki pędów można gotować jak inne warzywa… ale podobno za bardzo smaczne nie są. Z kolei nasiona mają przyjemny, orzechowy aromat. Można je zjadać nawet na surowo. Pojawiają się od września. Można z nich nawet tłoczyć jadalny olej.
Zatem moja prośba: jak będziesz czytelniku na spacerze i zobaczysz okazałego niecierpka himalajskiego, to przysłuż się lokalnej bioróżnorodności i zjedz trochę nasion, kwiatów czy ziela. To będzie kulinarny wymiar patriotyzmu. A przez liczne próby z tym niecierpkiem i twórczą inwencję może wymyślimy coś wartościowego do podniebienia… lub domowej medycyny. Dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe (w tym kulinarne) wszak ciągle jest wzbogacane.
Stanisław Czachorowski
Autor jest biologiem, entomologiem i hydrobiologiem, doktorem habilitowanym, profesorem na Wydziale Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie



Komentarze (8)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Wandal #2175213 | 86.138.*.* 5 lut 2017 15:32

    Najlepiej nie bawić się w kucharza tylko od razu pobawić się w wandala - wyrwać zielsko z korzeniami albo pobawić sie kosiarką. Bo co da zjedzenie jednego czy dwóch kwiatków... W UK jest tego AŻ ZA DUŻO... Więc pojawienie sie tego w Pl to była normalka

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ezt #2167298 | 79.185.*.* 24 sty 2017 20:52

    ale odkrycie - szok, na mojej i sąsiednich działkach (w mieście) rośnie tego mnóstwo i to w dwóch kolorach , wysokość minimum 2 metry

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Adamos #2167121 | 109.241.*.* 24 sty 2017 16:22

    Ten niecierpek to chyba jeszcze pół biedy - nawłoć późna - to dopiero agresor.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Emerytka #2167068 | 178.235.*.* 24 sty 2017 15:25

      Panie Profesorze. W lesie za Pieczewem jest tego przynajmniej z pół hektara. Nie wiem jaka to odmiana niecierpka, ale wcale nie kwitnie na żółto, tylko na różowo, jak ten na zdjęciu. Takie same widziałam też nad Jeziorem Wulpińskim (w okolicach uniwersyteckiego ośrodka wypoczynkowego)

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. zioła #2167050 | 83.24.*.* 24 sty 2017 15:07

        "Działanie NIECIERPKA: przeciwzapalne, moczopędne, rozkurczowe, hamujące autoagresję immunologiczną, przeciwłuszczycowe, przeciwko toczniowe, przeciwreumatyczne, przeciwko atopowemu zapaleniu skóry, przeciwtrądzikowe, antyandrogenne, hipoglikemiczne, przeciwmiażdżycowe, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybowe (układowe), przeciwalergiczne, lekko rozwalniające, ochronne na miąższ wątroby, nerek i serce, przeciwnowotworowe. Wodno-alkoholowe wyciągi z owoców i ziela z owocami hamują stany zapalne i przerost gruczołu krokowego, hamują reakcje autoimmunologiczne. Wzmagają regeneracje tkanek. Hamują stany zapalne w skórze, w układzie rozrodczym, moczowym i pokarmowym. Wspomagają procesy odtruwania. Regulują przemianę materii. Mają wpływ przeciwskurczowy. Łagodzą objawy alergii, reumatyzmu i trądzików. Hamują łysienie androgenne. Pobudzają wydzielanie żółci. Obniżają poziom glukozy, cholesterolu i kwasu moczowego we krwi. Chronią wątrobę, nerki i serce przed stłuszczeniem. Wyciąg alkoholowy i olej z owoców niecierpka pielęgnuje i chroni skórę zapalnie zmienioną. Zapobiega wysychaniu skóry. Likwiduje zmiany ropne i łuszczycowe skóry. Płukanki w naparze z ziela z owocami wzmacniają włosy i blokują wpływ androgenów na cebulki włosowe. Nalewka na owocach leczy trądzik. Okłady z naparu na oczy leczą stany zapalne i alergiczne spojówek. Napar z kwiatów żółtych i nalewka z kwiatów żółtych niecierpków (niecierpek pospolity i drobnokwiatowy) wcierane we włosy nadają siwym i jasnym włosom złocisty odcień. Sposób użycia: http://rozanski.li/634/nieci erpek-impatiens-w-praktycznej-fitoterapi i/

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. ela #2167027 | 94.254.*.* 24 sty 2017 14:32

        a profesorek znowu o chwastach.

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Zobacz również