Relacje człowieka ze zwierzętami są bogate, ale nie zawsze harmonijne. Dzikie zwierzęta kryją się przed nami i przezornie wolą zejść nam z drogi, ale są i takie, które przebywają w miastach i w naszych domach.
Dystans ten może się zwiększyć w obliczu zagrożenia. Sarny wychodzące na przydrożne pola cechuje duży dystans ucieczki, ale żurawie żerujące przy drogach ignorują przejeżdżające pojazdy w odległości zaledwie 50 m. Wystarczy jednak zatrzymać samochód i wysiąść, aby zauważyły zmianę i czujnie zareagowały, zrywając się do lotu. Człowiek dla swoich potrzeb przekształca coraz większe obszary naturalnych krajobrazów, generując problem synantropizacji dzikich zwierząt. Obecnie na szeroką skalę inwestuje się w budowę dróg. Przy drogach z czasem wybudowane zostają parkingi, a na nich pojawią się zwierzęta zwabione możliwością łatwego zdobycia pokarmu. Człowiek rozbudowując miasta i wsie wypiera zwierzęta z ich siedlisk, ale równocześnie w miastach zakłada tereny zieleni. Wiele leśnych zwierząt szukając pokarmu może zabłąkać się w takie miejsca. Widuje się zdezorientowane dziki, które ryją na trawnikach miasta, budząc strach wśród mieszkańców. Wiele kłopotu stwarza potem schwytanie takich nieproszonych gości i odstawienie ich we właściwe siedlisko.
Dystans się zmniejsza
Bardzo wyraźnie daje się zauważyć zmianę zachowań u gatunków zwierząt, które w procesie synurbizacji dostosowały się do życia w miejskich warunkach. W miastach mogą łatwiej znaleźć pokarm, schronienie i miejsca do rozrodu. Przyzwyczajają się do obecności człowieka i maleje ich dystans ucieczki. Dotyczy to na przykład jaskółek. Oknówki budują gniazda na zewnętrznych ścianach budynków, pod dachami, balkonami i w kątach okien, zaś jaskółki dymówki zakładają gniazda wewnątrz ludzkich siedzib i chętnie wysiadują w ich okolicy, podobnie jak sikory. Ptaki wodne zakładają gniazda na sadzawkach w parkach, ignorując obecność ludzi odpoczywających w ich sąsiedztwie. Kawki, gawrony żerują na trawnikach lub przy barach, przeszukują także kosze na śmieci. Mijamy je w odległości metra, a one zdają się nas nie zauważać. Jednak to tylko pozory. Zatrzymanie się lub zmniejszenie tej odległości, skutkuje natychmiastowym odfrunięciem. Płochliwy z natury drozd śpiewak regularnie przylatujący w okolice mojego domu, dał mi się ostatnio sfotografować z odległości zaledwie jednego metra. Nasze boćki gniazdują na dachach domów albo stodół i szukają pokarmu na pastwiskach między krowami. Szpaki mają gniazda w rynnach naszych domów. Wrony „kręcą” się koło samochodów, szukając być może noclegowisk lub jedzenia. Wróble towarzyszą człowiekowi od czasu rozwoju rolnictwa. Ale i my dbamy o naszych współmieszkańców, wiosną zawieszając dla ptaków budki lęgowe, zimą karmniki a latem poidełka z wodą. Osy saksońskie zakładają w naszych altankach, strychach czy szopach kuliste lub jajowate gniazda z szarej masy podobnej do papieru.
Nie dokarmiajmy ptaków latem!
Ludzie w błędnym poczuciu troski dokarmiają miejskie ptaki. Regularnie dokarmiane gołębie zmniejszyły dystans ucieczki do zera. Dokarmianie w czasie długiej zimy to jedna z form ochrony ptaków. Jednak karmione latem wędrowne ptaki wodne, jesienią mogą nie zdążyć w porę odlecieć i zimą wiele z nich zginie z głodu i wyczerpania. Dokarmianie powoduje bowiem u zwierząt zanik naturalnych odruchów samodzielnego poszukiwania pokarmu. Przyczynia się do rozregulowania procesów naturalnej selekcji, pozwala na przeżycie osobnikom słabym, kalekim i chorym. Piękne łabędzie, ozdoba naszych jezior, tak przywykły do dokarmiania, że pozostają z nami na zimę. Niektóre pary zamiast jednego lęgu w roku, wyprowadzają dwa. Ten drugi zazwyczaj późnym latem. Gdyby nie pomoc ludzi, młode z pewnością zginęłyby wskutek trudnych warunków zimowych.
Zwierzęta też szkodzą
Zwierzęta mają swoje sposoby na samodzielne życie w antropogenicznych środowiskach i potrafią z nich korzystać niezależnie od woli człowieka, a bywa, że wbrew jego woli. Pojawia się konflikt interesów. Gatunki synantropijne i człowiek ponoszą określone konsekwencje wynikające z zajmowania tych samych siedlisk. Do naszych domostw wbrew naszej woli wprowadzają się gatunki, które budzą w nas wręcz odrazę. Karaluchy wschodnie, muchy domowe, mrówki faraona, szczury wędrowne czy myszy domowe są częstymi, choć niepożądanymi towarzyszami człowieka. Zwalczamy takich nieproszonych gości w różny sposób i z różnym skutkiem. Ptaki miejskie to komensale, zjadają resztki pożywienia wyrzucane przez człowieka. Ale nie cieszmy się, że „sprzątają” w ten sposób nasze miasta. Niestety swoimi odchodami zanieczyszczają chodniki, zaś te gromadnie przesiadujące na drzewach i dachach domów, zanieczyszczają samochody, ubrania przechodniów, balkony mieszkań. Niszczą elewacje budynków mieszkalnych i zabytkowych, które człowiek z tego powodu ciągle musi odnawiać. Trudno nie wspomnieć o ich hałaśliwym zachowaniu. Kawki grzeją się zimą na kominach domów i bywa, że zatrute spalinami wpadają w nie, stwarzając niebezpieczeństwo nieprawidłowej wentylacji mieszkań i ryzyko zaczadzenia się ludzi. Ptaki miejskie zjadając owoce roślin, przyczynią się wprawdzie do ich rozsiewania, bo trawiąc owocnię, wydalą nasiona z kałem w innym miejscu. Część z tych nasion niestety wykiełkuje na dachach, w rynnach i zakamarkach budynków, co może spowodować ich dewastację i zawilgocenie tynków. Należy również mieć na uwadze i to, że resztki pokarmów stają się łatwo dostępną bazą pokarmową dla gryzoni, co prowadzi do ich nadmiernego rozmnożenia. A to już duży problem dla człowieka. Pojawia się ryzyko wybuchu epidemii chorób odzwierzęcych i zmusza służby sanitarne do akcji deratyzacji.
Zwierzęta w domu to też problem
Osobnym, ale bardzo ważnym problemem są zwierzęta hodowane przez nas w domach. Zwierzęta te są na swój sposób synantropijne. Wielu ludzi dla osobistej przyjemności i towarzystwa hoduje zwierzęta, nierzadko kochając je jak własne potomstwo. Zwierzę domowe jest zwykle uważane za członka rodziny i bardzo dobrze traktowane przez domowników. Nie dziwi, że zwierzęta chętnie garną się do ludzi. Jednak obok wrażeń estetycznych, bliskość zwierząt domowych bywa niebezpieczna dla człowieka. Niektóre z nich przenoszą bowiem groźne choroby. Także nie wszystkim zwierzętom życie w pobliżu człowieka wychodzi na dobre. Bywa, niestety, że człowiek z różnych powodów porzuca zwierzęta domowe, zwykle pozbawione już zdolności do samodzielnego życia. Bezdomne giną lub trafiają do schronisk. Część wtórnie dziczeje lub przystosowuje się do życia w mieście. Postępowanie takie jest skrajnie nieodpowiedzialne i brutalne.
Maria Olszowska
Autorka jest emerytowaną nauczycielką biologii. Pochodzi z Krakowa, od trzydziestu lat mieszka w Mrągowie. Wciąż odkrywa piękno Mazur i chciałaby zachęcić innych do poznawania cudów tej krainy







Podkładka od 4 do 10 cm wysokości i do 3 cm grubości. Najczęściej nieregularnie maczugowata, czasem bulwiasta....
Gatunek niewielkiego pająka charakteryzującego się długimi odnóżami. Ciało niemalże przezroczyste. Posiada...
Wyżlin większy nazywany inaczej lwią paszczą osiąga wysokość od 30 do 70 cm.
Silnie się rozkrzewia.
Występuje...
Wiecznie zielona, jednopienna roślina. Rośnie na wysokościach od 0 do 1400 m n.p.m. Sosna smołowa ma...
Gatunek owada z rzędu pluskwiaków, należący do pluskwiaków różnoskrzydłych, nadrodziny wtykokształtnych,...
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez