Bagnik nadwodny – już oficjalnie największy pająk w Polsce

2016-11-02 12:52:27 (ost. akt: 2016-11-02 12:49:29)
Bagnik nadwodny – już oficjalnie największy pająk w Polsce

Autor zdjęcia: https://swiatmakrodotcom.wordpress.com

Naukowcy długo dywagowali, długo się wahali, ale już nie mają żadnych wątpliwości: bagnik nadwodny to największy pająk, jaki mieszka na stałe w naszym kraju. Większa od niego tarantula ukraińska pojawia się u nas tylko sporadycznie.

Choć źródła pisane nieco się różnią, jeśli chodzi o maksymalne wymiary bagnika nadwodnego (Dolomedes plantarius), to możemy śmiało powiedzieć, że samica potrafi dorastać do 2,2-2,5 cm. To długość samego ciała, a przecież mamy jeszcze nogi, których rozpiętość może dochodzić do 7 cm. Sami więc przyznacie, że to naprawdę kawał wielkiego pająka. Co prawda konkurują z nim chociażby bardzo duże osobniki tygrzyków, które mogą mierzyć ponad 2 cm, ale ich nogi nigdy nie będą miały tak dużej rozpiętości. Nie można też zapominać o kątnikach, które choć zazwyczaj mają krótsze ciała, to jednak ich nogi mogą mieć zbliżoną, a nawet nieco większą rozpiętość, niż u naszego bohatera. No i jest jeszcze tarantula ukraińska (Lycosa singoriensis), której ponoć zdarza się przekraczać polsko-ukraińską granicę i tym samym pojawiać się u nas w Bieszczadach. Sama długość jej ciała może dochodzić do 3-4 cm, no i nie można zapominać o jej długich nogach! Co ciekawe, tarantula jest obecna nie tylko na Ukrainie, ale także w Czechach, czy na Słowacji. Nie ma się więc co dziwić, że może być widywana także po naszej stronie granicy, jednak póki co nie udało się u nas odkryć jakiejś osiadłej populacji. Nie ma jej też w wykazie polskich pająków, więc oficjalnie, największy u nas jest właśnie bagnik nadwodny.

Uwaga na pasy


Bagnik nadwodny zaliczany jest do rodziny darownikowatych (Pisauridae), która liczy w Polsce zaledwie 3 gatunki. Jednym z nich jest osiągający podobne, ale jednak nieco mniejsze rozmiary bagnik przybrzeżny (Dolomedes fimbriatus), czyli bliźniaczy krewniak naszego bohatera. Teoretycznie oba te gatunki powinny być łatwe do rozróżnienia, jednak w praktyce jest to o wiele trudniejsze, niż mogło by się wydawać. Generalnie, zasada jest taka, że jeśli bagnik nie ma jasnych pasów, lub są one niewyraźne, wówczas mamy do czynienia z nadwodnym, natomiast, gdy te pasy są i to jeszcze doskonale widoczne, wówczas jest to przybrzeżny. Zazwyczaj tak jest, ale… bywają sytuacje, gdy jest to o wiele trudniejsze do zweryfikowania. Przyznam się bez bicia, że sam się na nich przejechałem i to całkiem niedawno, bo chyba rok, czy dwa lata temu. Wówczas, gdy napotkałem samce bagnika nadwodnego, byłem przekonany, że to jego przybrzeżni kuzyni, a wszystko przez to, że rzadko widywałem ich wizerunki w książkach czy Internecie. Dopiero jakiś czas temu miałem okazję zrewidować swoją wiedzę na temat tych pająków. A co z samicami? Te również można ze sobą pomylić. Przede wszystkim nie wszystkie bagniki nadwodne są jednolicie brunatne. U części osobników można znaleźć jasne pasy po bokach ciała i nie są one znów tak bardzo niewyraźne, jak sugeruje to czasami literatura popularna. Zamiast tego, takie pasy są stosunkowo cienkie i do tego dość często są bardziej żółtawe, choć to ostatnie też nie jest jakąś żelazną regułą. Bagniki przybrzeżne są zazwyczaj dużo jaśniejsze, od swoich kuzynów, a pasy na ich ciele są najczęściej znacznie szersze, a do tego mają bardziej białawe zabarwienie.

Jaśni panowie


Samica bagnika nadwodnego jest wyraźnie większa od samca, a przede wszystkim jest od niego dużo masywniejsza. Szczególnie rzuca się w oczy jej ogromny, pękaty odwłok. Dodatkowo jej ubarwienie jest również wyraźnie ciemniejsze, niż u samca, podobnie jak pasy po bokach ciała.
Samce, choć mniejsze od samic, to jednak nie aż tak bardzo, by można je nazwać karzełkami. Wręcz przeciwnie, mogą dorastać do 1,6-1,8 cm, czyli mierzą mniej więcej tyle, co standardowej wielkości kątniki domowe większe. Co jednak ciekawe, ich odnóża choć cieńsze, to potrafią być nieco dłuższe, niż u samic. Nie mniej ciekawe od wielkości samców, jest ich ubarwienie, a to jest brunatne, ale w jaśniejszym odcieniu, niż u samic. Do tego dochodzą również pasy po bokach ciała, które są białawe o srebrzystym odcieniu. Białe są również kropki, które możemy znaleźć na odwłoku.

Woda - jego ojczyzna


Choć nie jest u nas zbyt liczny, to jednak wciąż można go spotkać w całej Polsce. Znaleźć go można nad różnymi zbiornikami wodnymi, zarówno stojącymi, jak i wolno płynącymi. Z tego co obserwuję (choć jest to jedynie moje osobiste odczucie), bagnik nadwodny, w przeciwieństwie do kuzyna, jest o wiele bardziej przywiązany do wody. Praktycznie zawsze widuję go przy brzegu lub na unoszących się na wodzie roślinach, czy innych obiektach (ewentualnie na barierkach pobliskich pomostów), natomiast bardzo rzadko spotykam go w miejscach dużo bardziej oddalonych od wody (a jeśli już, to tylko młode osobniki), w przeciwieństwie do bagnika przybrzeżnego, którego obserwuje na sąsiadujących z wodami łąkach i obrzeżach lasów (i to osobniki w każdym wieku). Dorosłe bagniki nadwodne można obserwować głównie w czerwcu oraz na początku lipca, natomiast młode występują także wiosną, oraz jesienią.

Pająk idzie na ryby


Bagnik nadwodny jest pająkiem dużego kalibru, więc nie ma się co dziwić, że również chwytane przez niego ofiary bywają większe, niż w przypadku innych gatunków. Oczywiście jego głównym pożywieniem są inne bezkręgowce, chociażby żyjące pod wodą owady (larwy ważek i chrząszczy, pluskwiaki), skorupiaki, czy pierścienice. Oprócz tego, chwyta również duże owady latające, które przez przypadek wpadły do wody. Czasami zdarza im się również polować na drobne kręgowce, takie jak małe rybki, czy drobne płazy (zarówno kijanki, jak również mniejsze żaby i traszki).
Jak wygląda polowanie w stylu bagnika? Ano aktywnie, czyli bez użycia pajęczyny. Konkretnie rzecz biorąc, pająk czai się przy brzegu lub przy jakiejś wystającej z wody roślinie, trzymając się tylnymi nogami, natomiast przednie układa na powierzchni wody. Włoski, które je pokrywają, działają niczym system wczesnego ostrzegania, który wychwytuje drgania wody i informuje pająka o potencjalnej ofierze, ale także zagrożeniu. Kiedy jakieś drobne stworzenie podpłynie wystarczająco blisko, bagnik błyskawicznie rzuca się na nią, a w razie potrzeby nurkuje. Zdobycz chwyta przednimi nogami, a czasami również tylnymi, gdy ofiara jest duża i bardzo waleczna (w takim przypadku zdarza się, że pająk razem z nią wykonuje pod wodą kilka obrotów), po czym wbija w nią pazurki jadowe i czym prędzej ją uśmierca. Cała akcja dzieje się tak szybko, że śledzenie poszczególnych etapów jest bardzo trudne. Łatwiej zaobserwować moment, gdy pająk wywleka swą zdobycz na brzeg lub na jakiś pływający po wodzie liść. Ta ostatnia czynność jest bardzo ważna, ponieważ pająki nie są wstanie oblać ofiary sokami trawiennymi, gdy znajdująca się wokół woda je rozmywa, dlatego muszą to czynić na suchym brzegu. Zanurzony pod wodą bagnik przybiera srebrzysto-niebieskawą barwę, dzięki cieniutkiej warstewce powietrza, która utrzymuje się na jego włoskach i jednocześnie pozwala mu spędzić więcej czasu pod wodą.

Pływak i nurek zawołany


Nurkowanie jest ważnym elementem ich życia, które przydaje się także wtedy, gdy pająk musi się ukryć przed potencjalnym drapieżnikiem. Ano właśnie. Bagniki, w moim osobistym odczuciu, są jednymi z najbardziej płochliwych pająków, z jakimi do tej pory miałem do czynienia. Wystarczy zbliżyć się do pająka, by ten natychmiast dał nura pod wody i się w niej schował. Trzeba się więc naprawdę postarać, by do niego podejść, a już tym bardziej by spróbować go sfotografować, czy wręcz złapać. Bagniki potrafią nie tylko nurkować, ale także chodzić, biegać i pływać po powierzchni wody, podobnie jak to robią niektóre wodne pluskwiaki, z nartnikami na czele. Jest to możliwe dzięki specjalnym włoskom hydrofobowym, które pozwalają im wykorzystać napięcie powierzchniowe.

Miłosne podchody


Gody tych niezwykłych pająków przebiegają w nie mniej ciekawy sposób, niż inne aspekty ich życia. Miałem okazję je podpatrzeć. Jak więc wyglądają? Samce bagników są niezwykle rozbiegane i bardzo skupione na tym, by znaleźć potencjalną partnerkę, dlatego bardzo rzadko się wówczas pożywiają. Gdy pierwszy raz zobaczyłem zaloty tego gatunku, przy naprawdę pokaźnej samiczce zebrało się chyba z 5 czy 6 samców (przyznam, że ich liczba w jednym miejscu robiła wrażenie, tym bardziej, że to naprawdę ogromne pająki!), ale nie udało im się zdobyć przychylności samiczki, ponieważ szybko się rozpierzchły na wszystkie strony (a może to ja je przypadkiem spłoszyłem, tego pewny nie jestem). W każdym razie, myśląc że już po całej akcji, poszedłem na pobliską łąkę po czym wróciłem w to samo miejsce. Ku mojemu zaskoczeniu przyłapałem jednego, ale za to mocno zaangażowanego samca, który usiłował się zbliżyć do samicy. Podchody w jego wykonaniu były bardzo ostrożne, w czasie ich trwania rytmicznie uderzał swą nogą o powierzchnię wody, a chwilę później wprawiał w wibracje całe swoje ciało. Gdy tylko nadarzyła się odpowiednia okazja, samiec doskoczył do samicy, by spróbować ją zapłodnić… i na próbie się skończyło, ponieważ samiczka najwyraźniej nie była nim zainteresowana i odbiegła kawałek dalej. Gdyby było inaczej, a samica chętna do odbycie stosunku, wówczas podkurczyłaby swoje nogi i pozwoliła mu wejść na swój grzbiet. Samo zapłodnienie trwa najwyżej kilka-kilkanaście sekund.

Głodna strażniczka kokonu


Po odbytym stosunku, samica tworzy kokon, w którym umieszcza kilkaset jajeczek, po czym nosi go przy sobie, trzymając go swymi nogogłaszczkami. Przez ten czas (czyli jakieś 3 tygodnie) samiczka nie pobiera żadnego pokarmu, za to bacznie się opiekuje kokonem, nie tylko chroniąc go przed drapieżnikami, ale też zanurzając go okresowo w wodzie, zapobiegając tym samym wysychaniu jaj. Gdy przychodzi odpowiedni czas, samica wspina się na wyższe rośliny, głównie trzciny, ale czasami również krzewy, czy nawet niższe drzewa i wśród nich tworzy bardzo pokaźny oprzęd, przypominający trochę namiot. To właśnie w nim przychodzą na świat młode bagniki, które przebywają w nim przez pierwsze 5-9 dni. Muszę od razu zaznaczyć, że samiczka pilnująca młodych potrafi być bardzo agresywna (choć nie jest to reguła), o czym zresztą przekonałem się osobiście. Wiele lat temu, nad Strugą Spychowską, natrafiłem na potężną samicą w równie potężnym oprzędzie, która wzbudziła moją ciekawość. Użyłem więc metalowej pęsety, by zbliżyć ją do oprzędu i zobaczyć, jaka będzie jej reakcja. Ta, bez żadnego wahania rzucała się na metalowe szczypce i zawzięcie je kąsała swymi szczękoczułkami. Do dzisiaj pamiętam chrzęst metalu, jaki temu towarzyszył!

Latając za młodu


Młode bagniki nadwodne prowadzą bardzo zbliżony tryb życia, jak dorosłe, choć nie zawsze ciągnie je równie mocno do wody. Często można je zauważyć np. na barierkach pomostów, gdzie chętnie się wygrzewają oraz odbywają swoje loty! Tak jak w przypadku wielu innych pająków, również młode bagniki, poszerzają swój zasięg w ten sposób, że stają na wyprostowanych nogach, wypinają ku górze swoje odwłoki, wypuszczają pajęczą nić i czekają, aż porwie je wiatr. Wszystko to odbywa się wiosną, co oczywiście stoi nieco w kontrze do „typowego” babiego lata, które odbywa się przecież jesienią. Kilka razy miałem okazję je obserwować i przyznam, że zaskoczyło mnie, że w przypadku bagników, taki sposób podróżowania wybierają nawet całkiem spore osobniki (choć wciąż młode), mające koło centymetra (bez nóg!). Warto więc mieć na uwadze, że gdy przebywamy nad wodą, wiatr może przywiać taki okaz prosto w naszą twarz!

Zimowa tajemnica


Młode pajączki pojawiają się już jesienią, po czym hibernują, choć sposób spędzania przez nie zimy jest dość tajemniczy i nie do końca poznany. Wiadomo, że ciągu całego życia mogą przechodzić do 13 wylinek, choć taki wynik został osiągnięty w warunkach hodowlanych. Przy stałej, dość wysokiej temperaturze, można zmniejszyć ich liczbę i tym samym przyśpieszyć ich rozwój.

Wędkarski kac


Tak, to dość dziwny tytuł tej części artykułu, ale jak najbardziej słuszny, co za chwilę wam wyjaśnię. Zanim jednak o tym wspomnę, najpierw wyjaśnię inną rzecz. Na pewno wielu z was się zastanawia, jaki wpływ na człowieka może mieć spotkanie z tym ogromnym pająkiem. Cóż, wszystko zależy od sytuacji. Jak wcześniej wspomniałem, bagnik jest jednym z najbardziej płochliwych pająków, z jakimi się do tej pory spotkałem. Na widok człowieka prawie zawsze czmycha pod wodę, jak najdalej od jego wzroku. Nie musimy się więc obawiać, że taki bagnik zechce się na nas nagle rzucić, chyba że... Są dwa wyjątki od tej reguły. Po pierwsze samice broniące oprzędów mogą być agresywne, o czym wspomniałem już wcześniej. Druga sytuacja, to klasyczne przyparcie do muru, a w przypadku tego pająka raczej przyparcie do ścianki łódki, na której przypadkiem go znajdziemy i nie pozwolimy mu uciec. Wówczas może się zrobić bardziej rozdrażniony i próbować nas zaatakować. Warto posłużyć się wtedy jakimś przedmiotem, np. szufelką i przy jej pomocy wyprosić pająka poza obręb łodzi.
No dobrze, a jeśli dojdzie do ukąszenia, to czym może ono skutkować? Zważywszy na to, że bagnik jest naprawdę wielkim pająkiem, nie ma się co dziwić, że jego szczękoczułki również są ogromne, a do tego na tyle silne, by przebić się przez naszą skórę i już samo to może być bolesne. Co do działania jadu tego gatunku mam dość sprzeczne informacje. Łukasz Przybyłowicz w swojej książce „Atlas pająków” podaje, że w literaturze brak jest informacji na temat siły jadu tego pająka, ale jednocześnie zakłada, że nie jest on groźny dla człowieka. Może i w literaturze faktycznie brak takich informacji, ale od czego są inne źródła informacji. Profesor Stanisław Czachorowski z Olsztyna, entomolog i specjalista w dziedzinie chruścików, ale również wielu innych wodnych bezkręgowców, podaje na swoim znakomitym blogu (http://czachorowski.blox.pl), że jad tego bagnika może powodować silne, kilkudniowe zatrucia, zaś samo ukąszenie bardzo trudno się goi. Z tego też względu, wędkarze określają takie ukąszenie mianem „wędkarskiego kaca.” Trzeba przyznać, że to chwytliwa nazwa. Czy to jednak aby na pewno powód, by bać się tego pająka? Moim zdaniem nie. Po prostu trzeba się powstrzymać od chwytania go gołą ręką, trzymać się na dystans od samic strzegących oprzędów, no i uważać na łódkach czy mostach, by nie pchać paluchów w ciemne zakamarki. Same bagniki są natomiast fascynującymi obiektami do obserwowania i fotografowania, a czasem nawet hodowania, jeśli tylko zapewnimy im odpowiednie warunki. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza obecnie, gdy tych pająków systematycznie ubywa. Dlaczego? O tym za chwilę!

Angielski łącznik, czyli reintrodukcja


W Polsce, jak już wcześniej miałem okazję wspomnieć, bagnik może nie jest jakoś szczególnie liczny, ale wciąż można go spotkać w całym kraju. Mało tego, są takie miejsca, jak u mnie na Warmii, gdzie jest go naprawdę całkiem sporo. Niestety, w innych regionach naszego kontynentu już tak dobrze z nim nie jest. Dotyczy to szczególnie krajów Europy Zachodniej, gdzie zalicza się go do gatunków mniej lub bardziej ginących. W Niemczech na przykład jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Oprócz tego bagnik nadwodny znajduje się również na Światowej Czerwonej Liście IUCN z kategorią VU, co oznacza, że jest narażony na wyginięcie. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że zanikają środowiska ich życia, a więc zbiorniki wodne, które są osuszane lub zanieczyszczane. W niektórych miejscach Europy sytuacja tego gatunku jest dużo bardziej dramatyczna, niż w innych. Np. w Wielkiej Brytanii, gdzie znaleziono go jedynie w trzech miejscach na całej wyspie! A w każdym razie kiedyś tak było.
Brytyjscy naukowcy postanowili działać. W 2010 roku podjęto kroki, mające przywrócić bagnika naturze. Około 2800 specjalnie w tym celu wyhodowanych bagników, zostało wypuszczonych w zupełnie nowym dla siebie miejscu, czyli na bagnach rezerwatu Castle Marshes, znajdującego się w Południowo-Wschodniej części Wielkiej Brytanii. Oprócz tego, uzupełniono dwie inne, wciąż istniejące populacje o kolejne 1900 osobników. Oczywiście to nie wszystko i w kolejnych latach wprowadzano następne bagniki. Póki co populacje tego pająka w tym kraju rozwija się stabilnie, cały czas pod czujnym okiem naukowców, a co będzie dalej… cóż, miejmy nadzieje, że wszystko potoczy się po jak najlepszej myśli.
Reintordukcja tego gatunku w Wielkiej Brytanii to niejedyna dobra wiadomość. W 2013 r. bagnik nadwodny został odkryty w Norwegii, gdzie wcześniej nie występował.

Materiał pozyskaliśmy dzięki współpracy ze stroną swiatmakrodotcom.wordpress.com

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. WiktoriaCebula #2511826 | 83.31.*.* 2 cze 2018 12:04

    Bardzo ciekawy artykuł widać twoje zamiłowanie do bagników

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Krystyna Czubówna #2104261 | 176.221.*.* 2 lis 2016 20:09

    Pełen pasji artykuł przyrodniczy jakich mało w dzisiejszym internecie

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zobacz również